Jaki wziąć kredyt, czyli parę słów o Twojej
przyszłości...
I oczywiście można część tego twierdzenia poprzeć finansowymi wyliczeniami
wartości pieniądza w czasie - ale to nie ma tu tak wiele do rzeczy.
Jest parę innych czynników dotyczących Twojego życia, które powinieneś
uwzględnić by z tego życia coś pozytywnego mieć
Kiedyś usłyszałem że życie człowieka dzieli się na 3 etapy:
1. Masz czas, masz energię ale nie masz kasy
2. Masz energię, zaczynasz mieć kasę, ale nie masz na nic innego czasu
3. Masz już kasę, masz czas... ale już energii brak
Ten podział ma bardzo ciekawe przesłanie i jak dla mnie to taka inna forma
'carpe diem' - by nie odkładać na starość to, co teraz nas może cieszyć -
później będzie za późno (czyli energia już nie ta).
Podobnie patrzeć trzeba na kredyty. Kredyt to tak naprawdę życie na koszt lat
przyszłych. Teraz bierzesz kasę na coś potrzebnego Ci teraz (np. mieszkanie,
inwestycje... byle nie jakieś duperele i 'roztrwaniacze' pieniędzy) - a spłacasz
przez kolejne lata.
Czemu więc im dłuższy kredyt tym lepszy?
Bo...
1. Teraz rata będzie niska - możesz lepiej wykorzystać zaoszczędzone
pieniądze
Patrz na ratę jako pojedynczą miesięczną płatność. Jeżeli spojrzysz na sumę
oddanych bankowi odsetek w perspektywie np. 25 lat to się załamiesz. Przy
kredycie krótszym znacznie mniej 'okrada' Cię
bank z odsetek.
Jednak, co jest istotne to to, że DZISIAJ zamiast np. 1.300 płacisz 1.000 zł.
Pieniądze na wydatki i inwestycje potrzebne Ci są dzisiaj. Możesz
zaoszczędzonymi w ten sposób pieniędzmi poobracać, wyłożyć choćby na swoją
edukację (kursy, książki etc) - by lepiej w przyszłości Ci się wiodło i do tego
przyjemniej.
Jeżeli masz mało pieniędzy - to zamiast dorabiać, stresować się i męczyć, by
spłacać krótszy
kredyt -
poświęć ten czas i energię na coś sensowniejszego
2. W miarę upływu lat będziesz zarabiał więcej
Cofnij się pamięcią - jaką wartość dla Ciebie miało kiedyś to co nosisz obecnie
w portfelu? Pewnie byś oniemiał z radości 10 lat temu mając (już wliczając
inflację) równowartość tego, co obecnie trzymasz na 'codzienne wydatki'.
Dokładnie tak samo jest z przyszłością - to, co dla Ciebie stanowi spore
obciążenie, w przyszłości nie będzie już sprawiać finansowego bólu. Oczywiście
pod jednym warunkiem: zakładam, że jednak coś od życia chcesz i nie zamierzasz
stać w miejscu. Będziesz się dalej rozwijać, inwestować w siebie oraz pozwolisz
odkładanym pieniądzom rosnąć i pączkować w jakichś inwestycjach.
Korzystaj z życia teraz. To oznacza: ciesz się nim i zadbaj o lepszą
przyszłość, o swoją finansową stabilność i niezależność. Mądrze wykorzystuj
kredyty - i jak da radę bierz te najdłuższe - oczywiście po zbadaniu warunków
umowy.
Teraz jeszcze ostrzeżenie - każdy z nas jest inny. Są tacy, którzy czują się
znacznie lepiej, jeżeli wiedzą, że w ostatecznej finansowej batalii z bankiem
zapłacili mniej, bo wzięli krótszy kredyt (np.15 zamiast 25 lat). Jeżeli
należysz do nich - to jak najbardziej decyduj się na taki kredyt, który Ci
odpowiada. To Twoja decyzja.
Ja za to chętnie zmniejszyłbym sobie ratę o połowę i te pieniądze wrzucił w
jakiś biznes albo giełdę :)
Wracając do historyjki o 3 etapach życia. Kiedyś bardzo chciałem jeździć pod
namioty - teraz już nie. Teraz chcę zwiedzić świat... i nie zamierzam odkładać
tego na później. Możliwe że i też znajdziesz podobny przykład u siebie.
--
Autorem tekstu jest Tomasz Zienkiewicz.
Zapraszam na www.dlasiebie.pl :: rozwój
osobisty, kariera, finanse
oraz na mój blog www.zieniu.pl